piątek, 2 lipca 2010

-Szkoła zycia....


Ta mądrośc nie jest mojego autorstwa,!....ale dzięki temu odnalazłam siłę i radosc...i chęc tworzenia tego co lubie robic.Pragnę tu na blogu napisac ,ze mozna stawic czoło przykremu losowi i cieszyc sie kazdym budzącym sie po nocy.. Dniem.
..Cofam pamięcią wstecz... straciłam to co było mi najdrozsze....Kochanych i kochajacych Rodziców,Męza(miał 49lat) i Wnuka(miał tylko 9lat...dzis byłby 19-letnim filarem dla babci Eli)fakt..załamałam się.Zrobiłam wszystko ,aby temu zapobiec...nie udalo sie.Małymi kroczkami uswiadamiałam sobie,ze po burzy zaświeci słonko,ze gdy sie przewróce,trzeba sie podnieśc ....no i teraz twardo i pewnie stąpam po ziemi(i duzo jezdze na rowerze).

No to poczytajcie sedno tego posta pt.Gdy przyjaciele opuszczają,a sępy pozerają...
W zyciu kazdego człowieka zdarzają sie chwile,gdy czuje sie zapomniany,niezrozumiany opuszczony przez najblizszych.Mysle,ze i takie dni sa człowiekowi potrzebne.Sa momentami próby.Mozesz traktowac ten stan za porazkę i przyjąc,ze spotkało Cię to,bo jesteś beznadziejny.Ale lepiej dla Ciebie,gdy ochłoniesz i przeanalizujesz,dlaczego tak sie stało.Co jest Twoją wina,ze znalazłes sie w tak trudnym połozeniu.Najlepiej,gdy zdasz sobie sprawę z tego,co zrobiłas zle i wiesz jak to poprawic-wtedy porazka moze byc drogą do sukcesu-jesli tylko potrafimy wyciągnąc z niej mądre wnioski na przyszłośc.Z ludzmi bywa róznie-raz są z nami,a innym razem ich nie ma.Ale mozemy optymistycznie przyjac,ze jak sie uporamy ze swoimi problemami,to ci ludzie zpowrotem będą.Gdy zawsze mozemy liczyc na przyjaciół w potrzebie,to nigdy nie nauczymy sie liczyc na siebie.Gdyby kiedyś przyjaciół zabrakło,to nie jestesmy zdolni poradzic sobie w pojedynkę.A to ze zdarzaja sie takie sytuacje w zyciu,mozemy byc niemal pewni.I co wtedy?.Dlatego nie szukajmy desperacko przyjaciół,gdy mamy z czyms problem.Jesli są,to dobrze,a jesli nie ma,to traktujmy to jako próbę.Warto cwiczyc siłę woli.Ta umięjętnośc radzenia sobie w pojedynkę okaze się dla nas kiedyś bardzo przydatna.Dlatego,nie uciekajmy przed szkołą zycia.

10 komentarzy:

  1. "Co nas nie zabije, to nas wzmocni", a "po burzy zawsze wychodzi słońce".
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetnie to ujęłaś.
    "Nigdy nie jest tak zle aby nie mogło być gorzej"
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. Elu, nie wiem co napisać, ale przeczytam jeszcze raz i przemyślę...

    OdpowiedzUsuń
  4. Elu te słowa otuchy z Twojego posta potrafią podnieść na duchu!
    Masz bardzo głębokie, szczere i serdeczne przemyślenia!
    Przeżyłaś także wiele smutnych i trudnych doświadczeń, z którymi nie łatwo się zmierzyć.
    Podziwiam Cię, że nauczyłaś się sobie radzić z trudnościami i śmiało "wychylasz się w stronę słońca" by czerpać optymizm i siłę woli, radość życia!

    Dziękuję za wspaniałego posta!
    Pozwoliłaś mi zatrzymać się na chwilę i zadumać nad kwestiami, które dotyczą niejako każdego z nas (prędzej czy później).
    Człowiek nie jest bezludną wyspą i otaczają nas bliscy, znajomi... Zawsze musimy uczyć się żyć: z nimi-bez nich, razem-osobno...

    Pozdrawiam Cię Eluniu słonecznie!!!

    OdpowiedzUsuń
  5. Piękne i mądre słowa ujęłaś w poście. Jesteś doświadczoną życiowo kobietą i bardzo silną. ja chyba taka silna nie jestem. Choć nie przeżyłam tyle, choć inne sprawki i choroby mi się na głowę zwaliły.... sama nie wiem... Podziwiam Cię ;-))

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo szczere i prawdziwe słowa, łzy w oku się zakręciły. Jesteś bardzo silna, wiele widziałaś, wiele doświadczyłaś. Mówi się "co Cię nie zabije, to Cię wzmocni", te słowa zawsze podnoszą mnie na duchu jak przychodzą chwile zwątpienia w siebie. Ty nie wątpisz, walczysz i dzięki temu jesteś tak wspaniałą, o ciepłym serduszku osobą:) Cieszę się, że trafiłam na Twojego bloga, bardzo lubię do Ciebie zaglądać, podziwiać Twoją twórczość i Twoją osobę. Pozdrawiam Cieplutko!:)

    OdpowiedzUsuń
  7. To prawda Elu ,że im więcej spotyka nas w życiu złego, tym grubszą mamy na sobie " SKORUPĘ ".
    Pewnie ,że najlepiej by było ,żeby w życiu spotykały Nas same radości ,ale to jest niemożliwe i nawet niewyobrażalne. Ja też już nie mam rodziców i przeżyłam to bardzo traumatycznie. Dzisiaj patrzę na to już trochę inaczej, emocje co prawda nie opadły ,ale umiem sobie wytłumaczyć ,że widocznie TAK MUSIAŁO BYĆ i trzeba się z tym pogodzić, bo inaczej nie będzie. Ale się rozpisałam...Podzielam Elu to, co napisałaś ,to ŚWIĘTE SŁOWA ...Pozdrawiam bardzo mocno i jestem również zadowolona , że tutaj do Ciebie trafiłam ,bo jesteś bardzo mądrą i uzdolnioną kobitką :)))Pozdrawiam jeszcze raz serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  8. Życie jest piękne ,chociaż czasami krzyż choroby ,cierpienia nas nie opuszcza.Pewien doświadczony człowiek powiedział,że Bóg dopuszcza takie sytuacje ale zarazem pilnuje i pomaga gdy jest nam ciężko,nic bez Niego się nie dzieje.W takich sytuacjach Bóg ocenia ludzi obok nas jak się zachowują,czy nam pomagają ,czy wręcz przeciwnie...Ciężko jest znosić takie czasy,ale człowiek się wtedy hartuje.Wiem to po sobie,nawet kalectwo może być piękne.A nadzieja zawsze w sercu jest że spotkamy swoich bliskich co odeszli w wieczności..trzeba czekać....

    OdpowiedzUsuń
  9. Ważne, żeby umieć się podnieść i pójść dalej..., żeby nie zostać w ciemności i obłędzie straty.

    Pozdrawiam
    An

    OdpowiedzUsuń
  10. Biegniemy przez życie zamiast je smakować.Za mało czasu na refleksje...

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedziny i komentarz ....i zapraszam ponownie

LinkWithin

Related Posts with Thumbnails