sobota, 28 lipca 2012

Cudownie ale krótko....

...tak mogę określic pobyt u córki w okolicach naszego morza,(ale wszystko co dobre szybko sie kończy).
 W takich okolicznościach i warunkach  zapomina sie co mnie spotkało wcześniej,czułam sie jakbym nie zaliczyła operacji.Nie będę gołosłowna....na jednej z fotek ponizej potrafie juz sie schylac,co sprawiało z początku wielkie trudności.... i co dla mnie najprzyjemniejsze-rozpoczęłam szydełkiem  torebusie,po pare rządków codziennie,aby nie przeciążać reki i niebawem bedzie gotowa, pochwale sie napewno bo to dla mojego letniego uzytku.Przyda sie jak bede jezdzic na chemioterapie...juz od 2-go pierwszy wlew.Mówie sobie i pisze tutaj:dam rade...dzieki temu zniszcze całkowicie tego gada i wróce do normalności ....do codziennych prac domowych i do mojego ukochanego robótkowania.

 ....niedokończona torebusia,ale liczy sie ze mogę troche podłubac....


..... mogę juz sie schylac i otrzepac z nadmorskiego piasku....

....spacerkiem nad morze(w Rowach)....

....po drodze w ramionach maskotek-akurat był zlot ich z całej Polski

....tu z maskotką lwa i najmłodszą wnusią

                                      ....włosy potargał wiatr....ale najwazniejszy był jod
Nachwaliłam sie tu swoją podobizną i mojej wspaniałej połówki,ale to jestem ja w całej okazałosci,kocham siebie taką jaka jestem....dziekuje za kazde Wasze wsparcie w  mojej walce z nowotworem przekazane w komentarzach i mailach...DZIĘKUJĘ,DZIĘKUJĘ

czwartek, 19 lipca 2012

Chemia razy sześć...

.....tyle razy posmakuje mój organizm tego "eliksiru"....tak zdecydowało konsylium na dzisiejszej wizycie.
Rozpoczęcie nastapi juz 2 sierpnia,więc teraz pozwalam sobie na krótki relax w postaci wyjazdu do córki na  nasze Wybrzeze.Czuje sie dobrze w miare minionych 5 tygodni po operacji i mam nadzieję,ze niedługo zabiore sie za moje robótki....bardzo brakuje mi tego dłubania,ale jak nie wolno to nie wolno.
Dziękuje wam Kochane za tak sympatyczne,wzmacniajace ducha komentarze.Do miłego.........

piątek, 13 lipca 2012

Mam się dobrze...

......tak moge okreslic moje samopoczucie po operacji.Rana goi sie ładnie i niebawem zostanie tylko"równa" kreska po skalpelku.Biadole,ze mam ograniczone wykonywanie róznych czynnosci.......juz bym wkroczyła w ogródek,juz bym se haftowała,ale nie wolno obciązac mojej operowanej strony.Podkreslam fakt,ze jestem sprawna ruchowo!!!!wszystko wokół siebie robie juz sama.....mam zadaną rehabilitację reki(w domu) i efekt jest zadawaląjący,a ćwiczą bardzo rzetelnie.Jeszcze od 19-tego czeka mnie chemioterapia(jednak)....nie wiem jaką mi podadzą i ile.Dowiem sie własnie tego wspomnianego 19-tego lipca.
Kochani....wszystkim wirtualnym znajomym dziękuje,ze jestescie ze mną,za wielkie wsparcie.....bo to wielkie znaczenie dla mnie.Przesyłam serdeczne pozdrowienia.....




LinkWithin

Related Posts with Thumbnails